Aveiro – portugalska Wenecja

Aveiro - secesyjne kamienice

Do Aveiro wybrałem się tylko w jednym celu – powylegiwać się nad oceanem. Bo z Guardy najbliżej nad Atlantyk jest właśnie do Aveiro. Zarezerwowałem więc nocleg w hostelu, zabrałem Monikę i wyszliśmy z domu. A kilka godzin później byliśmy już nad oceanem. No i tam się okazało, że ileż można leżeć na plaży, ileż można dawać się obmywać falom. Wieczorem, już w mieście (bo warto tu zaznaczyć, że ocean to jest jakieś 10 km od miasta) postanowiliśmy, że drugi dzień spędzimy na zwiedzaniu Aveiro. Poniżej więc parę słów o mieście i o tym, co warto w nim zobaczyć i zjeść.

 

Aveiro jest dosyć małym miastem leżącym jakieś 75 km na południe od Porto (i 160 km od Guardy). I jest idealnym celem na jednodniową wycieczkę. Bo Aveiro nie ma jakichś spektakularnych zabytków, przepięknych budowli czy punktów widokowych. To miasto, które ładne jest w całości. Małe drobnostki, takie jak kolorowe kamienice, wszechobecne azulejos czy kanały, po których pływają moliceiros (to takie gondole, tyle że portugalskie) sprawiają, że człowiek chodzi po tym mieście i zachwyca się wszystkim dookoła.

Ale serio, jeśli zapytasz mnie, co zobaczyć w Aveiro, to nie bardzo wiem co odpowiedzieć.

Bo chce się powiedzieć, że wszystko.

Ale idea bloga podróżniczego wymaga, żebym wskazał jakieś „must see”. Spróbuję więc.

 

Aveiro nazywane jest Wenecją Portugalii, a wszystko z powodu wspomnianych już kanałów, które je przecinają. Zbudowano je na początku XIX w., żeby umożliwić miastu dostęp do oceanu (bo, jak już wspomniałem, do oceanu to jest stąd jakieś 10 km). I tak stworzono pierwszy kanał nazwany Rio, który przecinał miasto na pół – po jednej stronie mieszkali rybacy, po drugiej zaś osoby zamożne. Potem, żeby ułatwić rozprowadzanie towarów po Aveiro, stworzono jeszcze kilka prostopadłych kanałów.

Dzisiaj rejs po tych kanałach jest jedną z największych atrakcji Aveiro. Za około 8 euro można zwiedzać miasto z pokładu moliceiro, czyli łodzi przypominającej gondolę. Dawniej wykorzystywana ona była do oczyszczania kanałów i zbierania wodorostów, którymi nawożono okoliczne pola. Dziś, gdy za nawóz robią głównie środki chemiczne, rejsy moliceiros są atrakcyjną formą zwiedzania miasta.

 

Aveiro - łódź moliceiro

 

Aveiro, w przeciwieństwie do pozostałych portugalskich miast, które miałem okazję odwiedzić, jest praktycznie w całości płaskie. Nie ma tu żadnych stromych uliczek ani piętrowych widoków na miasto. Całe centrum Aveiro składa się z wąskich uliczek, wśród których poukrywane są małe placyki, na których obecnie ludzie siedzą, odpoczywają i piją kawę. Od strony kanału na uwagę zasługują secesyjne kamienice z ozdobnymi balkonami. Wszystkie domy są tu kolorowe – jeśli nie są pomalowane jaskrawymi barwami, to wyłożone są azulejos, czyli tradycyjnymi portugalskimi kafelkami.

 

Aveiro - secesyjne kamienice

 

W okolicach centrum nad kanałem jest się most, na którym znajdują się figury czterech postaci. Dwie z nich (Salineira i Marnoto) to mieszkańcy Aveiro ubrani w tradycyjne stroje. Pozostałe (Parceira do Ramo i Fogueteiro) symbolizują święta i tradycje.

 

Aveiro - postać na moście

 

Jakiś kilometr od centrum znajduje się jedyny budynek w Aveiro, który jakoś bardziej zapadł mi w pamięć. Stary budynek dworca kolejowego z XX w., który wyłożony jest płytkami azulejos obrazującymi sceny z życia miasta – łodzie, kanały, ludzi w tradycyjnych strojach zajmującymi się swoimi sprawami, czy baseny solankowe.

 

Aveiro - budynek dworca

 

A teraz kilka słów o tych solankowych basenach. Nie jest to centrum uzdrowiskowe, a tradycyjny sposób wydobywania soli morskiej. Nie jestem pewien jak to działa, nie znalazłem żadnych potwierdzonych informacji na ten temat (więc jeśli ktoś coś wie, to niech da znać, chętnie się dowiem). Wydaje mi się jednak, że polega to na tym, iż woda z oceany zbierana jest w takich prostokątnych basenach, gdzie jest potem osuszana, a na dnie zostaje sól, którą się zbiera, a potem używa przy gotowaniu. Ale to mi się wydaje trochę za proste :)

Ciekawostką jest to, że te baseny są także siedliskiem licznych gatunków ptaków, np. flamingów :)

 

Aveiro - mały flaming

 

Każde szanujące się miasto w Portugalii ma swoją katedrę. Ta w Aveiro pochodzi z XV w. i była wielokrotnie przebudowywana (chociażby po pożarze, który strawił ją gdy znajdowały się w niej koszary). W XVIII w. świątynię odrestaurowano w stylu barokowym i nazwano Katedrą Św. Dominika.

 

Aveiro - budynek katedry Aveiro - katedra w środku

 

Na koniec zostawiam jedzonko. Coś, czego trzeba w Aveiro spróbować. Ovos moles, tradycyjny deser z tego regionu, który jest cieniutkim wafelkiem (najczęściej w kształcie muszli lub jajka), w którym zamknięta jest masa zrobiona z żółtek oraz cukru. Słodkie to niemiłosiernie i mnie, osobiście, nie smakowało. Ale warto spróbować, żeby wyrobić sobie własną opinię. Podobno ovos moles można uwielbiać lub nienawidzić – nie ma nic pomiędzy :)

 

Aveiro - ovos moles Aveiro - ovos moles

 

A! Na koniec końców jeszcze jedna informacja. Co prawda, sam z tego nie skorzystałem, ale czytałem w kilku źródłach i widziałem, że w mieście jest. Otóż po Aveiro możecie pojeździć rowerem. I to za darmo. Kawałek od centrum, za galerią handlową Forum znajduje się wypożyczalnia rowerów. Za sprzęt nie trzeba nic płacić, należy wyłącznie zostawić swój dowód tożsamości, który odzyskuje się po jego zwrocie.

 

Aveiro jest naprawdę ładne, ale jeśli nie traktuje się go jako bazy wypadowej nad ocean, to nie warto spędzać w nim więcej, niż jednego dnia. Serio, po kilku godzinach już nie miałem co robić, widziałem wszystko, dwa razy się zgubiłem, trzy razy znalazłem i wypiłem tyle kawy, że wychodziła mi bokiem.

Mimo wszystko Aveiro polecam. Ma swój urok :)

Wszystkiego dobrego! :)