Gdzie zjeść we Lwowie? Jedzenie i kawa we Lwowie

Jedzenie we Lwowie - Dom Legend

Kiedyś ktoś mi powiedział, że jeśli człowiek chce szybko i tanio odkryć kuchnię z różnych zakątków świata, powinien pojechać do Lwowa. I to chyba jest prawda, bo można tutaj spotkać jedzenie zarówno ukraińskie, jak i europejskie czy azjatyckie. I to jak tanie jedzenie. Za obiad we Lwowie rzadko kiedy płaci się więcej niż 15 złotych od osoby. I dzięki temu Lwów był pierwszym miejscem, w którym nie musiałem się ograniczać w kwestiach jedzenia. Mogłem jeść co chciałem i gdzie chciałem, a po wszystkim iść do tej kawiarni, która mi się podoba, a nie tej, która jest tania. Wskutek tego odwiedziłem całkiem sporo miejsc i dzisiaj o każdym z nich powiem Wam kilka słów.

 

Biały Lew

Biały Lew to restauracja, której nie znaleźliśmy w żadnym artykule dotyczących jedzenia we Lwowie. I bardzo nas to dziwi. Trafiliśmy tam przypadkiem, bo po prostu byliśmy bardzo głodni i weszliśmy do pierwszej lepszej restauracji. I chyba nie można było lepiej trafić. Biały Lew jest miejscem, gdzie za około 10 złotych można spróbować tradycyjnych ukraińskich potraw i jeszcze się przy tym najeść. My za kilkanaście złotych (niestety nie pamiętam dokładnie ile, shame on me :C) zamówiliśmy ogromną porcję zasmażanych pierogów ruskich ze śmietaną. I jedną porcją najedliśmy się oboje :)

Lwów - jedzenie

 

Kumpel

Kumpel jest miejscem z bogatą historią i to chyba najbardziej rozpoznawalna restauracja we Lwowie. A przynajmniej jedna z najbardziej rozpoznawalnych. Wystrój, muzyka i oferowane dania przenoszą gości do okresu międzywojennego. Można tu zjeść flaki po galicyjsku, pierogi, bigos, a menu jest w języku polskim, więc łatwo się połapać :)
I podobno tamtejsze piwo jest bardzo dobre – co prawda ja nie piję, ale Monika mi tak mówiła :)

 

Kopalnia Kawy

Wiedzieliście, że kawę, tak jak węgiel, wydobywa się w kopalniach? Zapewne nie wiedzieliście, bo to nieprawda. Niemniej jednak we Lwowie Kopalnia Kawy istnieje i ja bardzo zachęcam do jej odwiedzenia :) Wchodząc do środka traficie do sklepu i małego muzeum kawy, w który można obejrzeć tradycyjne sposoby mielenia i przygotowywania tego napoju. Chwilę później zobaczycie schody prowadzące w dół, do sal znajdujących się pod ziemią. Wchodząc tam dostaniecie specjalne hełmy, żeby nic Wam nie spadło na głowę. Chodząc korytarzami można zobaczyć magazyny kawy i inne ciekawe miejsca związane z tym specyfikiem. Natomiast w niektórych sala można się kawy napić, można też zjeść kawałek ciasta. I jeśli chodzi o ofertę, to ja bardzo polecam kawę podpalaną (kosztuje nieco ponad 7 zł), w której cukier na wierzchniej warstwie jest efektownie karmelizowany przy użyciu palnika. Już na stołach. Więc wszystko widzicie :)

Jedzenie we Lwowie - Kopalnia Kawy

 

Dom Legend

Dom Legend jest dosyć oryginalnym miejscem, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu. I widać to jeszcze z poziomu ulicy, zanim wejdzie się do środka. Dom Legend składa się z kilku pięter, gdzie każde sala urządzona jest w stylu innej legendy.  Na tym oczywiście nie koniec osobliwości – na dachu tegoż przybytku stoi zabytkowy trabant na warszawskich blachach, do którego każdy może sobie wsiąść i zrobić zdjęcie. Najciekawsze jest jednak to, czego nie można spotkać regularnie. Wedle różnych artykułów i zasłyszanych opowieści, każdy kto Dom Legend odwiedzi przeżywa zupełnie coś innego. Słyszałem o karłach zadających zagadki, o ziejących ogniem smokach, a sam spotkałem kominiarza, który nie chciał nas wpuścić do środka, póki Monika nie złapie go za guzik, a ja nie zapłacę mu łapówki :)
Nie wiem, jak w Domu Legend jest z jedzeniem czy alkoholem, ale wiem, że kawa jest dobra. Aczkolwiek nie zależnie co zamierzacie tam spożywać, iść tam trzeba. Nie można być we Lwowie i nie odwiedzić Domu Legend :)

Jedzenie we Lwowie - Dom Legend Jedzenie we Lwowie - Dom Legend

 

Pyzata Chata

Pyzata Chata, to miejsce które zna każdy, kto choć raz odwiedził Ukrainę. A nawet niektórzy bywalcy Lublina, bo i tam można znaleźć tę restaurację. Chociaż do Pyzatej Chaty bardziej pasuje określenie „bar szybkiej obsługi”, bowiem tam przychodzi się zjeść, a nie posiedzieć i porozmawiać. Restauracja jest samoobsługowa, jedzenie możemy wybrać sobie sami, nikt nie ogranicza nas w możliwościach kompozycji dań na talerzu. Płaci się przy kasie, potem siada, zjada i wychodzi. I nie znam osoby, która odwiedziłaby Pyzatą Chatę i byłaby niezadowolona.

 

Chaikhana Samarkanda – restauracja uzbecka

Uzbecka restauracja we Lwowie skradła moje serce. Nie wiem, czy to przez jedzenie, czy przez obsługę, ale wizytę w tym miejscu wspominam najlepiej. Jedzenie było przepyszne, dodatkowo mogłem zjeść baklawę, którą uwielbiam. W pewnym momencie naszej wizyty podszedł do nas mężczyzna, który zapytał czy wszystko w porządku i czy wszystko nam smakuje. Miał w sobie coś takiego, co przyciągało ludzi, więc bardzo szybko wywiązała się między nami rozmowa. Okazało się, że jest to właściciel restauracji, Uzbek, który z taką pasją opowiedział nam o swoim kraju, że wpisałem go na listę najbliższych destynacji. Wpisałem go bardzo wysoko. 

Jedzenie we Lwowie - restauracja uzbecka

 

Khinkal’nya – restauracja gruzińska

Podobno najlepsza restauracja gruzińska we Lwowie. Ja, niestety, nie ma żadnego porównania, bo kuchni gruzińskiej próbowałem pierwszy raz. I o ile tradycyjne hinkali, czyli pierogi wypełnione mięsem i bulionem, nie zachwyciły moich kubków smakowych, o tyle chaczapuri, czyli placek w kształcie łódki zapiekany z jajkiem, serem i masłem, był przepyszny :)
Ceny oczywiście niewysokie, jak to we Lwowie. Hinkali sprzedawane są na sztuki, jedna kosztuje około 1,3. Natomiast za chaczapuri zapłaciłem około 10 zł (nie pamiętam już dokładnie, to było dosyć dawno :C).

 

Manufaktura Czekolady

Lwowska Manufaktura Czekolady to sieć kawiarni, które można spotkać w wielu miastach Ukrainy, a także w dwóch polskich – Krakowie i Warszawie (u nas pod nazwą Krakowska Manufaktura Czekolady). Pomimo sieciowego charakteru, można tu wypić jedną z najlepszych czekolad na świecie, a na pewno najlepszą we Lwowie. Podobno każdy, kto choć raz go spróbuje tej czekolady, z pewnością wróci skosztować jej raz jeszcze. Nie wiem, ile w tym prawdy, ale wiem, że ja na pewno wrócę. Choćby dlatego, że chciałem spróbować czekoladowego fondue, którego akurat w momencie mojego przyjazdu nie było :c

Jedzenie we Lwowie - Manufaktura Czekolady

 

Cat Cafe

Kocia kawiarnie we Lwowie nie robiła na nas tak dużego wrażenia, jak pozostałe pozycje na tej liście. A to dlatego, że pierwszy raz odwiedziliśmy taką w Lublinie. Niemniej jednak warto to miejsce odwiedzić, szczególnie jeśli lubi się koty. Bo te są wszędzie. Spacerują nad głowami gości, ocierają się o nogi i próbują podjadać z talerzy. Czasem nawet skutecznie. Monika zamyśliła się tylko na chwilę, a straciła kawałek naleśnika. Ot, znikąd pojawił się kot :)

 

Naturalne jest to, że wybór tych miejsc jest bardzo subiektywny. I coś, co smakowało mi, może nie smakować komuś innemu (np. chaczapuri mi bardzo smakowało, a Monika mówiła, że drugi raz by go nie zjadła :) ). Niemniej jednak myślę, że każdy znajdzie tu coś dla siebie. No i oczywiście zachęcam do odkrywania własnych miejsc, bo przecież to jest w podróżowaniu najciekawsze :)

A jeśli zastanawiacie się, co można we Lwowie zobaczyć między śniadaniem a kolacją, to zapraszam do wpisu dotyczącego ciekawych miejsc we Lwowie.