Hveragerdi – moje małe miejsce na Islandii

Hveragerdi - galeria

Nie jestem fanem miast. Może to dlatego, że wychowałem się w mieście, mieszkam w nim, a od podróży, teoretycznie, powinno się oczekiwać czegoś innego niż to, co się ma na co dzień.  A może po prostu nie umiem miast docenić? W końcu to tam najłatwiej poznać nowych ludzi i ich kulturę, zwyczaje. Niemniej jednak na Islandii dwa miasta zapadły mi w pamięć – Reykjavik i Hveragerdi. I o tym drugim chciałbym Wam dzisiaj opowiedzieć.

Do Hveragerdi nie sposób nie trafić. Leży w górskiej dolinie, jakieś 40 km od Reykjaviku, bezpośrednio przy drodze nr 1. Każdy, kto będzie jechał główną drogą ze stolicy na zachód Islandii będzie je mijał. Okolice Hveragerdi są niezwykle aktywne sejsmicznie i geotermalnie – wszędzie dookoła unoszą się kłęby pary z gorących źródeł, a w powietrzu czuć delikatny zapach siarki.

 

Hveragerdi - unoszące się kłeby pary

Hveragerdi - unoszące się kłeby pary2

 

Nie potrafię jednoznacznie określić dlaczego to miasteczko mnie tak urzekło. Teoretycznie nie ma w nim nic specjalnego, praktycznie nawet teraz, tworząc ten wpis i oglądając zdjęcia, odczuwam za nim niesamowitą tęsknotę. I nie za bardzo umiem tego wytłumaczyć. Jedno jest pewne – Hveragerdi odegrało w mojej podróży dużą rolę pod względem organizacyjnym. To był w zasadzie pierwszy przystanek, który wybrałem z powodu dużej stacji benzynowej i centrum handlowego z Bonusem (sklepem najtańszej sieci handlowej na Islandii) i informacją turystyczną. Ponadto w drodze powrotnej dwukrotnie spędzałem w Hveragerdi noc – raz tuż przed utratą tłumika w samochodzie, a drugi przedostatniej nocy, już po zobaczeniu Reykjaviku i przed drogą na lotnisko. To było po prostu świetne miejsce na nocleg (osłonięte przed wiatrem i ludźmi) i dobra baza wypadowa zarówno na zachód, jak i na wschód. I to może być część rozwiązania tej zagadki. Być może przez te noclegi, robienie zakupów w Bonusie i przez to, że niejednokrotnie ta miejscowość przewijała się w planowaniu drogi, podświadomie traktuję Hveragerdi tak po domowemu. To takie moje miejsce na Islandii :)

 

Hveragerdi - centrum handlowe

 

Skoro już mowa o widocznym wyżej centrum handlowym, to opowiem Wam ciekawostkę. W 2008 roku na Islandii miało miejsce (nie pierwszy i nie ostatni raz) trzęsienie ziemi. Było dosyć silne (6,3 w skali Richtera), a jego epicentrum znajdowało się około 2 km od Hveragerdi. I właśnie w tymże centrum handlowym jest wystawa w całości poświęcona temu wydarzeniu. Znajduje się tam o nim mnóstwo informacji, odwzorowany jest wygląd kuchni tuż po trzęsieniu ziemi, a na podłodze znajduje się przeszklona szczelina, która wtedy powstała.  Znajduje się tam też symulator, w którym za opłatą 300 koron (jakieś 10 złotych) możemy na własnej skórze poczuć co to znaczy 6,3 w skali Richtera :)

 

Hveragerdi - kuchnia Hveragerdi - kuchnia Hveragerdi - szczelina w podłodze Hveragerdi - symulator trzęsienia ziemi

 

W głębi miasteczka znajduje się park geotermalny z gorącymi źródłami i plenerowa galeria sztuki otoczona kwietnikami. A przynajmniej wydaje mi się, że to była galeria sztuki. Znawcą nie jestem, przyznaję się, ale trudno mi inaczej niż sztuką współczesną nazwać te konstrukcje, które tam widziałem. Do parku geotermalnego nie wchodziłem, bo za pierwszym razem za bardzo padało, a za drugim już mi się nie chciało – widziałem gejzer i gorące źródła, a ten park był płatny, więc nie widziałem sensu.

 

Hveragerdi - park geotermalny Hveragerdi - galeria Hveragerdi - galeria

 

Słyszałem też, że zaraz za miasteczkiem znajduje się gorąca rzeka, w której można się kąpać. Gdy byłem w Hveragerdi za drugim razem postanowiłem poszukać jej na własną rękę. No bo przecież „zaraz za miasteczkiem” nie może być daleko. Okazało się, że się myliłem. Rzekę co prawda znalazłem, ale gorąca to ona nie była. Dopiero później okazało się, że trzeba pojechać na parking znajdujący się parę minut drogi od miasteczka i tam wejść na szlak turystyczny, który po około godzinie marszu doprowadzi do gorącej rzeki. Aha, czyli to jest to „zaraz za miasteczkiem”. Okej, ja tam wrócę, ja tam pójdę i ja się w tej gorącej rzece wykąpię. Mam kolejny powód, żeby na Islandię wrócić :)

 

Hveragerdi - wodospad Hveragerdi - rzeka

Hveragerdi zdecydowanie jest jednym z tych miejsc na Islandii, za którymi najbardziej tęsknię. I wiem, że będę chciał do niego wrócić.  Swoją drogą, tak teraz sobie myślę, że gdybym miał kiedyś zamieszkać na Islandii, to pewnie szukałbym lokum właśnie w Hveragerdi. Może kiedyś? :)

A Wy macie jakieś miejsce, za którym najbardziej tęsknicie? Do którego chętnie byście wrócili, choć może nie zawsze jest po drodze? A może wręcz przeciwnie – są miejsca, w których byliście i za żadne skarby byście tam nie wrócili?

  • Fajna rzecz ten artykuł. Islandia stała się ostatnio mocno popularna, mi też zresztą oszalało się z lekka na jej punkcie (jeszcze nie byłam), ale Ty pokazujesz ją z nieco innej strony. Nagle okazuje się, że mają tam sklepy i tzw. normalne życie a nie tylko zapierające dech w piersiach widoki ;)
    Moim miejscem na ziemi są Indie. Bardzo tęsknię i żałuję, że świat jest tak duży. Gdyby nie to – nie miałabym pokus bukowania biletów w miejsca inne niż Indie a tak to tak czynię, przeciągając rozłokę z Indiami na okresy zdecydowanie za długie :)

    • Podróżując zawsze staram się chociaż w minimalnym stopniu zagłębić się w „codzienność” mieszkańców :)
      A z tymi kierunkami podróży to już tak, niestety, jest. Jestem przekonany, że wrócę na Islandię, ale z drugiej strony jest jeszcze tyle miejsc, które chce zobaczyć. I jak tu żyć? :D