Islandia – poradnik praktyczny

Islandia jest wspaniałym krajem, który jednak swoim klimatem może zaskoczyć nawet najtwardszych podróżników. Ale jeśli człowiek się dobrze przygotuje, to bez obaw może delektować się pięknem wyspy.
Przedstawiam Wam szczegółowy poradnik dla wybierających się na Islandię. Zawarłem w nim informacje, które sam znalazłem planując podróż oraz te, które zdobyłem będąc już na miejscu. Wpis podzieliłem na dwie części – rzeczy, na których warto skupić się przed wyjazdem oraz w jego trakcie.
Mam nadzieję, że komuś ten poradnik się przyda. Że dzięki niemu ktoś będzie mógł czerpać przyjemność z wyjazdu na Islandię albo pod jego wpływem ktoś na taki wyjazd się zdecyduje.
Przedłużał nie będę – zapraszam :)

 

 

PRZED WYJAZDEM

 

1. Planowanie.
Przed wyjazdem na Islandię warto zaplanować sobie co chcemy zobaczyć. Nie mówię tu oczywiście o dokładnym planie, bo takiego i nie opłaca się robić i w zasadzie nie da. Ale dobrze jest uwzględnić to, ile czasu jest się na wyspie i ile chce się w tym czasie zobaczyć. Objechałem w 10 dni całe południe Islandii – dzięki temu, że widziałem do jakiego momentu chcę dojechać i gdzie będę zawracał, nie musiałem się śpieszyć, nie musiałem z niczego rezygnować i, w zasadzie, podróżowałem tak jak chciałem.
W planowaniu podróży bardzo przydatny jest Internet (wiem, to nic odkrywczego) oraz jakiś przewodnik. Osobiście polecam ten wydawnictwa Express Map. Explore! Guide light Islandia (sam z niego korzystałem). Wszelkie informacje o atrakcjach można uzupełnić już będąc na miejscu, ponieważ właściwie w każdym mieście jest punkt informacji turystycznej, w którym można pobrać bezpłatne mapki okolicy.
W trakcie planowania trasy warto też uwzględnić to, gdzie znajdują się sklepy Bonus (te najtańsze, już Wam o tym pisałem), bo im dalej od stolicy tym jest ich mniej.

 

Bonus, mapa wytępowania

 

A, i jeszcze jedno. Jeśli zamierzacie podróżować samochodem, warto mieć na uwadze gdzie znajdują się stacje benzynowe, żeby nie utknąć gdzieś pośrodku niczego mając pusty bak. Znalazłem świetną mapkę, gdzie zaznaczone są chyba wszystkie stacje benzynowe, a ponadto baseny i gorące źródła – znajdziecie ją TUTAJ.

 

2. Ubezpieczenie w podróży.
To jest bardzo ważne, bo nigdy nie wiemy co może się przydarzyć. Polecam wyrobić sobie Europejską Kartę Ubezpieczenia Zdrowotnego (EKUZ), która umożliwia nam korzystanie z polskiego ubezpieczenia w wybranych krajach. Karta wydawana jest bezpłatnie i w zasadzie od ręki. TUTAJ znajdziecie szczegółowe informacje o wyrobieniu karty, a TUTAJ listę krajów, w których możecie z niej skorzystać. Ponadto zawsze warto wykupić sobie niezależne ubezpieczenie na czas podróży – nigdy nie jest drogie, a zawsze to człowiek będzie spokojniejszy

 

3. Pakowanie się.
Na Islandii jest zimno. We wrześniu jeszcze nie było tragedii, ale i tak gdybym nie był dobrze przygotowany, to solidnie bym zmarzł. Obowiązkowa na Islandię jest ciepła kurtka, dobrze też żeby była nieprzemakalna (a jeśli nie macie takiej, to polecam jednorazowe płaszcze przeciwdeszczowe, które można kupić w zwykłym kiosku). Do tego oczywiście ciepłe bluzy (ze dwie, fajnie jakby były polarowe), ciepłe spodnie (i tu też – dobrze jakby były nieprzemakalne, choć wiem, że w przypadku spodni to już trudniejsze), czapka, szalik, rękawiczki. Jeśli planujecie spać „na dziko”, to polecam wziąć troszkę więcej ubrań niż potrzeba, bo na Islandii jest bardzo wilgotno i zimno, więc wszystko schnie dłużej. Na koniec zostawiam buty, bo tutaj byłem ogromnie zaskoczony. Wszelkiego rodzaju trampki i buty sportowe na dłuższą metę nie zdają egzaminu, bo jest zbyt mokro. Buty trekingowe są okej i wśród turystów najczęściej je spotykałem. Ja postawiłem jednak na oryginalność i na Islandię zabrałem… kalosze. Tak, tak, słyszę teraz ten śmiech. Ale tak na serio to był super pomysł. Nie musiałem zwracać uwagi na żadne kałuże, mogłem przejść przez wodospad czy rzekę, mogło naprawdę solidnie lać, a ja cały czas miałem w butach sucho. Wyjątkiem był tylko atak oceanu – niestety kilkumetrowa fala moje kalosze pokonała. Ale poza tą jedną sytuacją było mi sucho. I ciepło.

 

4. Pieniądze.
Walutą obowiązującą na Islandii jest korona islandzka (100 ISK = około 3,50 PLN). Aczkolwiek nie opłaca się nigdzie tej waluty kupować – po pierwsze wszędzie można, a czasem nawet trzeba, płacić kartą, a po drugie można wziąć ze sobą Euro, w którym płatności są akceptowane w każdym sklepie (a resztę wydają w koronach, więc macie od razu ichniejszą walutę)

 


5. Na koniec jeszcze dwie sprawy.
Po pierwsze, lecąc na Islandię warto zabrać coś dla Polaków (najczęściej alkohol albo papierosy) i na miejscu im odsprzedać. Nawet jeśli się na tym nie zarobi, to pozwala to zdobyć jakąś znajomość na wyspie, co ewentualnie może się przydać (mnie na przykład udało się dzięki temu pospawać tłumik w samochodzie).
Druga sprawa jest powiązana z pierwszą. Na Facebook’u istnieje grupa o nazwie Polacy na Islandii. Jest to ogromna skarbnica wiedzy o wyspie, a ponadto umożliwia znalezienie osoby chętnej na wspomniane wcześniej transakcje :)

 

W TRAKCIE WYJAZDU

Po Islandii można podróżować w różny sposób. Ja podróżowałem wynajętym samochodem, w którym też spałem i o takim właśnie trybie możecie przeczytać poniżej. Będą też oczywiście wskazówki uniwersalne, więc myślę, że każdemu coś może się przydać :)

 


1. Transport.
Wydaje mi się, że poruszanie się po Islandii wynajętym samochodem jest najlepszą opcją. Wypożyczalni jest multum, każdy znajdzie coś dla siebie. Jeśli chodzi o mój pobyt na Islandii, to szczerze mogę polecić osobę, od której miałem auto – Facebook Autem po Islandii, tam znajdziecie wszystkie potrzebne informacje :)
Na Islandii funkcjonuje także transport publiczny, jeżdżą autobusy pomiędzy największymi miejscowościami. Minus jest taki, że zwykle kursują z punktu A do punktu B, nie zatrzymując się po drodze, przez co można ominąć bardzo dużo atrakcji.
Trzecią opcją są zorganizowane wycieczki. Biura podróży bardzo chętnie zabierają turystów w przeróżne miejsca, ale jest to bardzo drogie, dlatego nawet się nie orientowałem jak to wygląda. Ale wiem, ze można, toteż informuję :)

Pozostając w temacie powiem też parę słów o drogach. Te są w większości w bardzo dobrym stanie, nieduże (jednopasmowe), ale biorąc pod uwagę ilość samochodów na Islandii, to zdecydowanie wystarcza. Część dróg jest przeznaczonych wyłącznie dla samochodów z napędem 4×4, ale są one dobrze oznaczone, w zasadzie nie da się omyłkowo wjechać. Bez strachu jednak, zwykłym samochodem da się zobaczyć prawie wszystko :)
Nowością dla polskich kierowców z pewnością będą mosty, o których już kiedyś wspominałem. Powtórzę więc – większość z nich jest zwężana do szerokości jednego samochodu, a pierwszeństwo przejazdu ma ten, kto pierwszy dojedzie.

Znak informujący o zwężanym moście
Na koniec jeszcze stacje benzynowe, które są samoobsługowe. Napiszę krótką instrukcję obsługi, bo sam jak pierwszy raz chciałem zatankować, to stanąłem jak wryty i nie wiedziałem co robić :D
Na stacji płacimy tylko kartą i płacimy z góry! To znaczy, że po podjechaniu pod dystrybutor wkładamy kartę w specjalny otwór i wybieramy kwotę za jaką chcemy zatankować. Następnie ta kwota jest nam z konta pobierana, urządzenie kartę oddaje a dystrybutor się odblokowuje i możemy zatankować. Po wszystkim po prostu odjeżdżamy :)



2. Noclegi.
Jeśli o mnie chodzi, to spałem w samochodzie. Opcja najtańsza i najbardziej komfortowa, bo nie musiałem się martwić czy zdążę na zarezerwowany nocleg. Przed wyjazdem nigdzie nie znalazłem oficjalnej informacji o tym czy można spać w samochodzie, aczkolwiek po 10 dniach nikt nie zwrócił mi uwagi, nie dostałem żadnego mandatu, mało tego, często spotykałem ludzi, którzy spędzali noc w ten sam sposób. Warto pamiętać żeby parkując samochód na noc zwracać uwagę na to, czy jest on osłonięty przed wiatrem. Budynki, drzewa, inne samochody, wszystko co może zatrzymać podmuchy. Bo na Islandii wieje. Wieje tak bardzo, że kiedy pierwszej nocy postawiłem samochód na zbyt otwartym terenie, to tak się ruszał, że bałem się, że się przewróci. Najlepszym miejscem noclegowym są stacje benzynowe albo ich okolice – dla przykładu: w Hveragerdi, gdzie spałem dwa razy, świetne miejsce jest na parkingu koło Bonusa (na przeciwko stacji benzynowej), bo z każdej strony jest otoczone drzewami; w Vik dobre miejsce jest na parkingu koło stacji benzynowej bo jest się osłoniętym budynkami i innymi samochodami (a przy okazji zasypiając można posłuchać pobliskiego oceanu); w Helli z kolei obok stacji benzynowej jest parking i mini dworzec autobusowy ze sklepami itp. Właściwie w każdym mieście można znaleźć miejsce do spania, wystarczy tylko chwilkę poszukać :)

Przy tej okazji powiem jeszcze kilka informacji o samych stacjach benzynowych. Otwarte są najczęściej od 9 do 21 (i w tych godzinach czynne są też łazienki!), każda funkcjonuje jak sklep i bar, ale tak samo jak w Polsce, na stacjach zawsze jest drożej. Ważne informacje dla podróżujących z plecakami:
– na stacjach benzynowych nie ma pryszniców, są tylko umywalki
– w bardzo turystycznych miejscach nie bardzo jest jak się umyć czy uprać czegokolwiek, bo jest za dużo ludzi i robią się kolejki do łazienki
– na części stacji benzynowych (głównie spotykałem się z tym na N1) są stoliki obok których są gniazdka elektryczne, z których można swobodnie korzystać
– praktycznie na każdej stacji benzynowej można poprosić pracowników o gorącą wodę (tylko raz mi odmówiono), dzięki czemu można sobie zrobić kawę, herbatę, coś ciepłego do jedzenia
– zimna woda z kranu jest zdatna do picia (nie ma sensu kupować w sklepie, można nalewać do butelek).

W kwestii spania pod namiotem trudno jest mi się wypowiedzieć, bo nie próbowałem. Mogę powiedzieć tylko to co zauważyłem – we wrześniu na Islandii jest bardzo trudno spać pod namiotem z powodu niskich temperatur, opadów deszczu i bardzo porywistego wiatru. Prawdopodobnie dlatego w ciągu 10 dni spędzonych na wyspie nie widziałem żadnego namiotu.

Widok o poranku

3. Atrakcje
Nie będę jakoś specjalnie rozpisywał się o atrakcjach, bo znajdziecie je w polecanym wcześniej przewodniku. Ale kilka słów o nich muszę napisać. Pierwsza rzecz i chyba najważniejsza: na Islandii istnieje specjalny znak, który każda osoba podróżująca po wyspie znać powinna. Znak ten pokazuję Wam poniżej, a oznacza on, że gdzieś w pobliżu znajduje się atrakcja turystyczna. Najczęściej do znaku dołączona jest tabliczka z nazwą danej atrakcji i strzałka w jej stronę. I będąc szczerym – czasem naprawdę warto zjechać z głównej drogi i przejechać kilka kilometrów do jakiegoś miejsca. Bo wszystko na Islandii jest piękne, a nie wszystko znajdziecie w przewodniku :)
Znak - atrakcja turystyczna
Do wszystkich głównych atrakcji turystycznych (takich, które na Islandii są dla każdego must see) najlepiej jest pojechać rano albo wieczorem. Nie mówię tu oczywiście o wstawaniu o 5 rano czy odwiedzaniu czegoś w całkowitej ciemności. Chodzi mi po prostu o to, żeby unikać pór turystycznych. Przy gejzerze byłem późno, jakoś koło 19, dzięki temu nie było tłumów i nikt nie przeszkadzał w oglądaniu czy robieniu zdjęć.
Na koniec jeszcze przypomnę, że czasem warto poczekać na parkingu 5-10 minut. Pogoda może się w tym czasie zmienić i nie przemokniecie :)
Wodospad, który musi zobaczyć każdy odwiedzający Islandię Wrak samolotu Lodowiec pokrywający Islandię Wodospad Gullfoss
4. Inne
A teraz rzeczy, których nie potrafiłem dopasować do żadnej z wcześniejszych kategorii:
– sklepy na Islandii bywają otwarte w dziwnych dla nas godzinach. Duże supermarkety w dzień powszedni potrafią być otwarte dopiero od 10, sklepy mniej turystyczne (z ubraniami, drogerie) bywają otwarte, np. od 14 do 18.
– jeśli robi się zakupy w Bonusie lub w Kronanie (troszkę droższy market, ale dalej nie odbiega zbytnio od znanych nam cen), to koszty żywienia nie wychodzą wcale takie wysokie. Co prawda, wiele zależy od tego czego kto oczekuje, bo im wyższa jakość produktów, tym wyższa cena. Ale za zakupy składające się z chleba tostowego, zupek chińskich, jakichś słodyczy i prażonych jabłek (rany, jakie one były pyszne) płaciłem od 1000 do 1500 koron (od 35 do 52 złotych).
– jeśli będziecie podróżować samochodem radzę zorientować się czy radio w nim ma możliwość odtwarzania muzyki z płyt lub z USB. A jeśli tak – zabranie własnej muzyki ze sobą. Im dalej od cywilizacji, tym trudniej o radio. A jechanie kilku godzin w ciszy może być męczące.

– ładowarka samochodowa i powerbanki. Potrafią uratować skórę, gdy nie zadbamy o baterię w telefonie i bateria będzie na skraju rozładowania. Smartfon w podróży – tutaj znajdziecie kilka informacji o tym, jak do tego nie doprowadzić :)

 

Podsumowując, da się spędzić 10 dni na Islandii i zmieścić się w studenckim budżecie. Konkretyzując, po podliczeniu wszystkich wydatków (przeloty, wynajem samochodu, zakupy przed i w trakcie, jeden nocleg w islandzkim hostelu) wyszło około 1800-1900 zł od osoby (byliśmy tam w trójkę). A naprawdę warto się tam wybrać, bo wrażenia są niesamowite i, jak widać, koszt w cale nie tak duży :)

Co do samego poradnika, to mam nadzieję, że komuś się przyda. Starałem się przekazać Wam jak najwięcej informacji, które wydały mi się przydatne zarówno podczas przygotowań jak i samej podróży. A jeśli o czymś zapomniałem, jeśli czegoś jeszcze chcielibyście się dowiedzieć, to piszcie w komentarzach, postaram się pomóc :)

Pozostałe wpisy z Islandii: