Kolejny cel: Islandia

Kolejny cel: Islandia

Nie wiem czemu nie mówiłem Wam o tym wcześniej. Jakoś tak wyszło, że cały czas tę oficjalną informację odkładałem „na potem”. I nagle się okazuje, ze został niecały tydzień, a Wy dalej nic nie wiecie.

Oficjalnie więc – moim kolejnym celem podróżniczym jest Islandia. I wybieram się tam lada chwila, bo już 15 września.

 

Dlaczego Islandia?

 

Powodów jest kilka. Pierwszym z nich jest multum opowieści o tym kraju, które usłyszałem od przyjaciółki mojej dziewczyny. Podróż na Islandię jest jej marzeniem, dużo na ten temat czytała i tak się nakręciła, że zaraziła tym i nas. Trochę poczytałem, obejrzałem zdjęcia i stwierdziłem – kurdę, jak nie teraz, to kiedy? I wyszło tak, że za tydzień lecimy we trójkę :)

Ponadto obiecałem sobie przecież, że będę korzystał z każdej możliwości wykreślenia kolejnego podpunktu z Listy marzeń. A jako, że Islandia (a konkretniej znajdujący się na niej gejzer) na niej widnieje, to nie zastanawiałem się długo nad zakupem biletów.

No i jeszcze wspomniane wcześniej „jak nie teraz, to kiedy”. Nie wiem ile w tym prawdy, ale spotkałem się już z informacjami o tym, że islandzki rząd ma zamiar ograniczyć napływ turystów do tego kraju. Mogą to być wizy turystyczne, wyższe ceny obiektów turystycznych, jeszcze droższe przeloty. Nie wiem do końca, ale być może w tym roku jest ostatni gwizdek na to, żeby na Islandię się wybrać. Trzeba korzystać!

Chcę też trochę zmarznąć. Serio. Tak dla odmiany. Do tej pory, niezależnie gdzie się wybierałem, to było tam ciepło (na Majorce momentami aż za ciepło). Na Islandii nie będzie ciepło. Jestem o tym przekonany.

 

Kilka informacji

 

  • na Islandii będę od 15 do 25 września. W 10 dni zamierzam zobaczyć jak najwięcej, dlatego będziemy poruszać się wynajętym samochodem
  • będąc na Islandii będę starał się notować wszystkie ważne i interesujące rzeczy. Dzięki temu zaraz po powrocie będę mógł podzielić się z Wami informacjami organizacyjnymi, ciekawymi miejscami, wskazówkami i wszystkim innym co może się przydać w podróży do tego kraju.
  • odległości między miastami na Islandii są dosyć spore, a poza miastem raczej nie będzie dostępu do internetu, a tym bardziej do komputera. Niech więc nikt nie będzie zaskoczony ciszą panującą tutaj we wrześniu. Po prostu nie będę miał jak czegokolwiek napisać. Ale obiecuję wynagrodzić to zaraz po powrocie :)
  • i na koniec – będę starał się na bieżąco wrzucać zdjęcia i krótkie posty na FacebookaInstagrama (tak, założyłem, potrzebowałem po prostu jakiegoś bodźca chyba :) ). Także jeśli ktoś chce wiedzieć co u mnie, to zapraszam na media społecznościowe.

 

Wydaje mi się, że przekazałem Wam wszystko, co najważniejsze. Ale jeśli nie, to pytajcie śmiało – póki jestem, to jeszcze odpowiem. Potem będę zajęty spełnianiem marzeń :)

 

  • Anabelle

    hmmmm niskobudżetowe podróże i Islandia? ciekawe :D

    • Gdyby niskobudżetowe podróżowanie wiązało się wyłącznie z odwiedzaniem krajów gdzie jest tanio, to paradoksalnie, mógłbym do niego zaliczyć wyłącznie zorganizowany przez biuro podróży wyjazd do Czarnobyla.
      Podróżować niskobudżetowo można gdzie się chce – chodzi o niewydawanie dużej ilości pieniędzy, proporcje muszą być jednak dostosowane do kraju, do którego jedziemy. Przynajmniej ja tak to rozumiem :)
      I fakt, na Islandii wydam więcej niż np. na Majorce, ale wciąż mieszczę się w studenckim budżecie :D

  • Miłej podróży! :)
    Przy okazji recenzji książki islandzkiego noblisty Hallidóra, dowiedziałam się, że w Islandii co dziesiąta osoba wydaje własną książkę :D