Lotnisko Palma de Mallorca

Postanowiłem swoje działania rozpocząć od serii wpisów związanych z moją ostatnią podróżą na Majorkę. Wybrałem się tam razem ze swoją dziewczyną. W założeniu mieliśmy udowodnić sobie i wszystkim innym, że da się na Majorkę polecieć ,,na dziko” – z namiotem, śpiworami, generalnie jak najbardziej budżetowo. Wyprawa mnie wiele nauczyła i wracając z niej wiedziałem, że jestem bardziej doświadczonym podróżnikiem (o ile mogę się tak w ogóle nazywać ;) ). Ale o tym, czego nauczyła mnie Majorka napisze później.

Zaczynając od początku podróży, to ma on miejsce nie gdzie indziej jak na lotnisku w stolicy Majorki. I to nie byle jakim lotnisku! To w Palma de Mallorca jest jednym z największych w Hiszpanii. Budynek jest dwupiętrowy, co ułatwia odnalezienie się w tym kolosie – na dole są przyloty, na górze odloty. Ponadto wszytko jest bardzo dobrze oznakowane i opisane w języku angielskim. Jeśli ja, kompletny lotniskowy laik, się na nim nie zgubiłem, to każdy się na nim z łatwością odnajdzie.

Wychodząc z budynku zobaczymy od razu to, co później, po kilkudniowym pobycie, już nie będzie robiło takiego wrażenia, czyli palmy. Cała alejka wychodząca z lotniska obsadzona jest nimi po obu stronach.

Lotnisko usytuowane jest zaledwie 8 km od stolicy, więc uznaliśmy, że nie będzie problemu z tym aby się z niego tanio (a najlepiej darmowo) wydostać. Poszliśmy na łatwiznę i zapytaliśmy pierwszego z brzegu pracownika, jak dojechać do miasta. Okazało się, że nie ma innej możliwości jak busem lub taksówką, ponieważ jedyną drogą wyjazdową jest autostrada. Bus – 5 euro/osoba, kosztów taksówki nawet nie chcieliśmy sprawdzać. Postanowiliśmy spróbować wydostać się z lotniska autostopem. Miejscem, które my wybraliśmy do łapania stopa był wyjazd z parkingu jakieś 200-300 metrów od wyjścia z hali przylotów. Stanęliśmy przy wyjeździe, wyciągnąłem kciuk i… zatrzymał się pierwszy przejeżdżający obok nas samochód! Podbiegamy do pani, żeby zapytać dokąd jedzie. Pollença. Patrzymy po sobie i prosimy panią żeby nam pokazała miejscowość na mapie.

Północ Majorki. Co prawda nie do końca tam chcieliśmy jechać, ale kto wie ile będziemy czekać na kolejnego stopa? Decyzja podjęta, jedziemy! Będziemy myśleć potem. Dopiero później uświadomiłem sobie jak bardzo byliśmy niedoinformowani w temacie autostopu na Majorce. Ale o tym będzie dłuższy wpis, więc na razie potrzymam Was w niepewności ;)

Nie mam pojęcia jak wygląda kwestia spania na lotnisku na Majorce. Nie próbowałem, nie widziałem też nikogo śpiącego (przylecieliśmy o 13, wylatywaliśmy o 17), w sieci też nie znalazłem żadnych informacji na ten temat. Być może dlatego, że lotnisko jest tak blisko miasta, że łatwiej i wygodniej jest nocować w jakimkolwiek hostelu w stolicy. Niemniej jednak wydaje mi się, że na tak dużym lotnisku da się znaleźć dla siebie jakiś przyjemny kącik, w którym można spędzić noc. O ile ochrona obiektu nie postawi sobie za punkt honoru aby Wam to uniemożliwić ;)

Na koniec jeszcze dodam, że da się z lotniska w Palmie wydostać na piechotę. Wiem stąd, że my się na nie dostaliśmy w ten sposób w dniu powrotu do Polski. Ale osobiście nie polecam, bo to bardzo męczące i nieco ryzykowne – ostatnie dwa kilometry idzie się trochę na nielegalu, w miejscu nieprzystosowanym do pieszych wędrówek.