Pierwsze wrażenia z Islandii

Oceaniczny krajobraz na Islandii

Z Islandii wróciłem kilka dni temu i ciągle żyję tą podróżą. Codziennie staram się jakoś poukładać sobie wszystkie informacje w głowie, pogrupować zdjęcia, rozplanować wpisy. A jest tego naprawdę sporo.

Na sam początek chciałem się z Wami podzielić wrażeniami „na świeżo”, takimi niepoukładanymi, impulsywnymi, pierwszymi.

 

Zacznę tylko od krótkich informacji praktycznych:

  • na Islandii spędziłem 10 dni
  • w tym czasie udało się zwiedzić zaledwie południową część wyspy, ale było to działanie zaplanowane – zero pośpiechu, gonienia terminów, można też było zmieniać plany na bieżąco
  • po wyspie przemieszczałem się samochodem (a w zasadzie to dwoma, ale szczegóły kiedy indziej). Początkowo planowałem autostop i nocleg w namiocie, ale z informacji zaczerpniętych przed wyjazdem wynikało, że to bardzo ryzykowne. Finalnie zdecydowałem się pierwszy raz wynająć auto i nie żałuję – było czym się przemieszczać, było gdzie spać, a już pierwszej nocy tak wiało, że w namiocie by się nie dało wytrzymać.

 

Żaden z samochodów nie miał napędu 4×4 więc, niestety, niektóre atrakcje były nieosiągalne. Ale nic straconego – Islandię na pewno odwiedzę jeszcze przynajmniej raz :)

 

Odkąd wróciłem z podróży, w mojej głowie ciągle kłębią się przemyślenia z nią związane. Dzisiaj podzielę się zaledwie kilkoma, takimi w miarę oczywistymi. Niemniej jednak później może się okazać, że coś jeszcze rozwinę – jak mówiłem, nie mam jeszcze zamkniętych planów postów z Islandii.

 

Do sedna:

  • Drogi

    O nich już pisałem na Facebooku w trakcie wyjazdu, ale powtórzę tutaj, żeby nic nie uciekło. Drogi są w świetnym stanie – zero dziur, łat, wypukłości. Mówię tu oczywiście o tych głównych drogach, bo te wjeżdżające w głąb wyspy zdarzają się dziurawe, a często i szutrowe. Ciekawostką jest to, że część dróg w okolicy Reykjaviku jest podgrzewana, dzięki czemu nie osiada tam śnieg i nie ma problemu z odśnieżaniem.
    Drogową ciekawostką są mosty na Islandii. Większość z nich jest zwężana, mieści się na nich tylko jeden samochód, a pierwszeństwo ma ten, który pierwszy do takiego mostu dojedzie :)

    Znak informujący o moście na Islandii
    Most na Islandii

     

  • Ludzie

    Jeśli chodzi o Islandczyków, to w większości są przychylnie nastawieni do turystów, pomagają, informują, odpowiadają na pytania. Każdy bardzo dobrze mówi po angielsku, więc nie ma problemu z tym, żeby się dogadać. Z kolei społeczność Polaków na Islandii jest jak jedna, wielka rodzina. Miałem okazję zagłębić się na chwilę w to środowisko i byłem naprawdę pod wrażeniem tego jak dobrze są zorganizowani i jak bardzo sobie wzajemnie pomagają. Fakt, to subiektywna ocena wydana na podstawie jednej sytuacji i rzeczywistość na dłuższą metę może wyglądać inaczej. Niemniej jednak ja zostałem niesamowicie dobrze przyjęty przez Polaków na Islandii.

  • Pogoda

    Niezwykła zmienność pogody na Islandii to nie mit. Naprawdę jest tak, że w ciągu 5 minut może się ona diametralnie zmienić. Nauczyłem się tego i wykorzystywałem, na przykład, podczas zwiedzania. Dojeżdżam do jakiegoś wodospadu w trakcie deszczu, czekam kilka minut, deszcz przestaje padać a ja z uśmiechem na twarzy cieszę się widokami :)
    Ale pogoda bywa uciążliwa. Deszcz w połączeniu z silnym wiatrem wiejącym w twarz i temperaturą ledwie przekraczającą 10 stopni. Wrześniowy wyjazd na Islandię na pewno nie może się odbyć bez ciepłych kurtek, czapki i rękawiczek.
     

  • Ceny

    Są wyższe niż w Polsce, tym chyba nikt nie jest zaskoczony. Ale spokojnie, da się pojechać i nie wydać dużo. Jednak nie spodziewajcie się wtedy luksusów. Kilogramowy chleb tostowy za mniej więcej 9 złotych (normalny bochenek chleba kosztuje około 16-18 złotych. Serio.), zupka chińska za nieco ponad złotówkę i sporo jedzenia z domu. Tak się da przeżyć.  Okropnie drogie jest mięso i produkty pochodne oraz elektronika. Tego nie polecam kupować. Jeśli chodzi o paliwo, to nie było tragedii. Około 7 złotych za litr to, jak na islandzkie warunki, cena dosyć niska :)

  • Krajobrazy

    Całe piękno Islandii to nie architektura i zabytki, a właśnie wszelkiego rodzaju krajobrazy. Podczas wyjazdu śmiałem się, że to miejsce jest taką lekcją geografii na żywo – w ciągu tak naprawdę jednego dnia można zobaczyć góry, wulkany, rzeki, jeziora, wodospady, lodowiec i ocean. A, i jeszcze taki typowy krajobraz powulkaniczny, czyli skały i mech. Jeżdżąc po Islandii czasem trudno mi się było skupić na drodze, tyle pięknych widoków było dookoła.

 

Krajobraz na Islandii

 

 

To są takie pierwsze istotne przemyślenia jakie mam po Islandii. W najbliższych dniach zaczną pojawiać się konkretniejsze wpisy, które mam już w głowie. A naprawdę mam o czym pisać, bo ten wyjazd był chyba moją podróżą życia :)

  • Mariusz Klich

    10 dni na zupkach z chlebem? pewnie jak wróciłeś to ze łzami oczach wpatrywałeś się w schabowego :D

    • Ze łzami to może nie, ale faktycznie niezwykle doceniłem możliwość zjedzenia mięsa :D