Jaki był kwiecień?

kwiecień - po biegu

Minął kolejny miesiąc, najwyższy więc czas na krótkie podsumowanie.

 

Kwiecień zaczął się od świąt. Także pojadłem, popiłem, spędziłem trochę czasu z rodziną i… napisałem rozdział magisterki. Kiedyś trzeba :)
A zaraz po świętach pojechałem do Lublina, gdzie miałem okazję spotkać jedną z tych osób, które mnie do podróżowania zainspirowały. Mam na myśli Dawida z Przez Świat Na Fazie. Opowiedział trochę o swoich przygodach, o rzeczach, który nie było w jego vlogach i po raz kolejny udowodnił, ze jak się chce, to wszystko można.

Jak się chce.

Bo jak ktoś nie chce, to będzie siedział ciągle w domu. Ale to jego wybór.

A ja chcę. Chcę podróżować i chcę się rozwijać. Dlatego w maju będzie i podróż i wyzwanie, ale o tym w swoim czasie.

Na razie o kwietniu. A tam też było wyzwanie, bo brałem udział w biegu IV Dycha do Maratonu w Lublinie. 10 km w 50:12. Życiówka i czas, z którego jestem niesamowicie dumny.

kwiecień - po biegu

To była trzecia zorganizowana dycha, w której brałem udział. Po dwóch poprzednich, nie wiem w sumie dlaczego, robiłem długą przerwę w bieganiu, po której musiałem zaczynać praktycznie od początku. Teraz postanowiłem, że tak nie będzie i już kilka dni po imprezie poszedłem biegać. Poskutkowało to tym, że w kwietniu przebiegłem w sumie prawie 80 km :)

 

Co prawda nigdzie w kwietniu nie wyjechałem, ale i tak poczułem się jakbym był w podróży. A wszystko przez nową serię na blogu, która dotyczy Lublina. Siadłem pewnego wieczoru przed komputerem i pomyślałem, że gdyby przyjechał do mnie ktoś spoza Lublina, to nie do końca wiedziałbym gdzie go zabrać. Okazało się, że nie znam miasta, nie znam miejsc „must see”, a nawet jeśli już wiem o czymś ładnym, to nie mam pojęcia jaka jest tego historia.
I postanowiłem to zmienić. Poczytałem trochę o mieście, o wszystkim tym, co może być interesujące dla turysty, wybrałem najciekawsze, według mnie, miejsca i postanowiłem poznać Lublin i przy okazji pokazać Wam go tutaj, na blogu.
Dwa pierwsze posty z tej serii już wiszą na blogu (linki poniżej), reszta niebawem będzie się pojawiać ;)

Lublin na weekend. Co warto zobaczyć w Lublinie

Lublin na weekend. Dalszy ciąg spaceru po Lublinie

 

Lublin - kamienice

 

No i jeszcze trochę takiej kultury w domowym zaciszu, czyli co widziałem, czytałem i takie tam ;)

Przeczytałem świetną książkę, która daje sporo do myślenia. Przeżyć. Droga dziewczyny z Korei Północnej do wolności. autorstwa Yeonmi Park. Historia dziewczyny, która ślepo wierzyła w dobrobyt w Korei Północnej i kochała bezgranicznie swojego przywódcę. A potem uciekła z kraju i po przeżyciu okropnych rzeczy poznała prawdziwy świat. Książka dała mi tak naprawdę 3 rzeczy: po pierwsze dowiedziałem się jak naprawdę funkcjonuje Korea Północna, po drugie nauczyłem się doceniać to, co mam, a po trzecie po raz kolejny stwierdziłem, że jak się coś chce i się stara, to można wszystko, niezależnie od tego skąd się pochodzi. Jest to jedna z lepszych książek niebeletrystycznych, które przeczytałem i lekturę polecam każdemu.

Druga książka była przyjemniejsza, chociaż też mnie czegoś nauczyła – wiem skąd się wziął świat, słońce i księżyc. I że po pierwszej wiosennej burzy nie wróci już zima. Ta książka to Mitologia Słowiańska autorstwa Jakuba Bobrowskiego i Mateusza Wrony. I po jej przeczytaniu zacząłem się zastanawiać, dlaczego w szkołach uczymy się o Zeusie i Hadesie, o Ozyrysie i Secie, a nie o Perunie i Welesie, bogach słowiańskich, którzy skądinąd są nam najbliżsi? Rozumiem wkład tych pierwszych w światową kulturę i historię, ale jednak dobrze byłoby też znać coś z rodzimego podwórka. No chyba, że teraz się coś w szkołach zmieniło, ale ja się o Perunie i Welesie nie uczyłem.

Rekomendacje filmowe i serialowe zacznę od Punishera, o którym wspominałem miesiąc temu, bo zaczynałem go oglądać jeszcze w marcu.
Otóż. To był kolejny serial z tych, po których końcu człowiek nie wie co ze sobą zrobić. Serio. Przez kilka dni po obejrzeniu ostatniego odcinka miałem takiego serialowego kaca, którego nie mogłem wyleczyć. Świetny serial, wciągająca fabuła, ciekawie napisane postacie, ciągła akcja i morze trupów. Wszystko, co tygryski lubią najbardziej :) Nie będę zdradzał o co dokładnie chodzi w serialu, zachęcam po prostu do obejrzenia :)

Czas na filmy.

Ale zacznę od bajek :)

Kubo i dwie struny – cudowna animacja osadzona w feudalnej Japonii. Sprawia, że z jednej strony będziesz się uśmiechać i miło spędzać czas, a z drugiej zastanawiać się co, jeśli znalazłbyś się w środku super historii, takiej z potworami i magią, którą kiedyś komuś opowiadałeś.

Fernando – kolejna bajka (mówiłem już, że lubię bajki? :D ), tym razem o tym, że inny nie musi oznaczać gorszy. Co jeśli urodzisz się hiszpańskim bykiem, ale zamiast walczyć na corridzie wolisz wąchać kwiatki? Odpowiedź znajdziecie po obejrzeniu Fernando :)

A na koniec Król Rozrywki – naprawdę doby film, który (opierając się na autentycznych wydarzeniach) pokazuje historię od zera do bohatera. Gdyby nie był musicalem pewnie podobałby mi się bardziej. Chociaż z drugiej strony – najpierw La La Land, teraz Król Rozrywki, jak tak dalej pójdzie, to ja te musicale polubię ;)

 

A jakie plany na maj?

Juwenalia, które w Lublinie trwają miesiąc. Nie jestem typem imprezowicza, więc nie chodzi mi o alkohol lejący się w tym okresie strumieniami. Chodzi mi o koncerty! Już zacieram ręce na Nocnego Kochanka, Lady Pank, Bitaminę, Quebonafide, Dwa Sławy, Zeusa i wiele, wiele innych :D

Jeśli chodzi o wspomniane już wcześniej wyzwania, to przede mną jedno. Nie ogłaszałem jeszcze publicznie i na Facebook’u będę to dopiero robił, ale zobaczymy kto doczyta post do końca :)
27 maja biegnę w Kielcach swój pierwszy półmaraton. 21097,5 metra. Dużo. Ale muszę wykorzystać to, ze jestem w formie i dobrze mi się ostatnio biega. A półmaraton to już połowa drogi do spełnienia kolejnego marzenia z listy – przebiegnięcia maratonu :)

No i jest jeszcze podróż, która planowana jest na połowę maja. Nie będę nic tutaj pisał przedpremierowo, wszytko powiem niebawem na Facebook’u. A ogłoszenie kierunku podróży będzie się wiązało z małym konkursem, więc bądźcie czujni ;)

Na maj planuje także kontynuację cyklu o Lublinie. Mam już trochę materiałów i pomysłów, więc też na bieżąco będę pisał co i jak ;)

Mam nadzieję, że kwiecień był udany, a maj szykuje się Wam cudowny ;)

Jest tak, prawda?

No ja wiem, że jest :)

Wszystkiego dobrego!