Jaki był luty?

Lesko - śnieg

Marzec zaczął się dla mnie niczym przejażdżka kolejką górską i prawie zapomniałbym o tym, żeby podsumować luty. A to przecież czas najwyższy.

 

To był dla mnie miesiąc odpoczynku i ładowania akumulatorów, był więc całkowitym przeciwieństwem stycznia. Sprzyjała temu przerwa międzysemestralna na uczelni, która sprawiła, że miałem prawie dwa tygodnie wolnego. Na początku się z tego cieszyłem, potem już zaczęło to być uciążliwe. No bo w końcu jak długo można nic nie robić?

 

Ale do rzeczy.

Bo nie od początku leniuchowałem.

 

Na początku była sesja.

Wiem, że dla niektórych z Was to nie będzie wcale wyczyn, ale ja jestem bardzo dumny z tego, że udało mi się ogarnąć sesję na dwóch kierunkach. I pozdawać wszystkie egzaminy za pierwszym podejściem. Fakt, wiązało się to z pewnym poświęceniem (głównie chodzi mi tu o wstawanie przez ponad tydzień o 5 rano żeby znaleźć jeszcze czas na naukę), ale z drugiej strony co to byłby za sukces bez wyzwania? :)

 

A po sesji skończyły się obowiązki. Serio. To był pierwszy czas do bardzo dawna, kiedy miałem aż za dużo wolnego czasu ;)
I dotarło do mnie, że kiedy nie muszę nic planować, to… nie umiem konstruktywnie spędzać czasu. Choć z drugiej strony, podobno jeśli robisz coś, co sprawia ci przyjemność, to nie jest to czas zmarnowany. Jest więc jeszcze dla mnie nadzieja :)
Poza tym, ja trochę potrzebowałem takiego nicnierobienia. Bo widzę, że to pomogło, widzę, że mam teraz więcej energii.

No i to nie jest tak, że po sesji nie zrobiłem nic.

Pojechałem przecież w Bieszczady :)

Pisałem Wam już o tym, co mi dało Lesko i co tam robiłem. Nie będę Was więc zanudzał po raz drugi. Tutaj wspomnę tylko o jednym przemyśleniu, które naszło mnie później.

Coraz bardziej lubię naturę, a góry w szczególności. Kiedy w pobliżu Leska chodziłem po nieodśnieżonych szlakach, mając w oddali góry, czułem się jak ryba w wodzie. Kiedy myślę o jakichś kolejnych podróżach, to uwzględniam jakieś ciepłe kraje, ale podświadomie ciągle myślę o Skandynawii. Chcę wrócić na Islandię, polecieć do Norwegii czy Finlandii. I teraz opcje są dwie – albo to czasowe i minie albo powoli zaczyna mi się wyodrębniać gust podróżniczy. Zobaczymy ;)

No dobra, łapcie jeszcze kilka zdjęć z Bieszczad.

bieszczady, krajobraz bieszczady, krajobraz bieszczady, krajobraz bieszczady, krajobraz

 

Teraz czas na to, co w kulturze piszczy.
Choć w lutym, to szału z tym nie było ;)

 

Trzy Billboardy za Ebbing, Missouri

Obejrzałem ten film, bo bardzo polecany, bo kandydat do Oscara, bo krytycy chwalą. I znowu się przejechałem na zbyt dużych oczekiwaniach względem tego, co zamierzam obejrzeć. Ten film jest dobry, to fakt, poza tym czegoś takiego jeszcze w kinie nie widziałem (choć też jakoś super obeznany nie jestem). Ale po tych wszystkich pochlebnych opiniach spodziewałem się jednak czegoś lepszego. Film był dosyć przewidywalny i czasami mi się dłużył. Tyle, taka krótka refleksja ;)

 

Miasteczko Salem

Kolejne spotkanie z twórczością Stephena Kinga i kolejny zachwyt. Chyba jeszcze nie spotkałem się z książką tego autora, która by mi się nie podobała (no może poza zbiorami opowiadań, ale ja po prostu nie przepadam za tą formą literacką). Fabuła rozkręca się tu bardzo powoli, pierwsza połowa to takie zapoznanie się z bohaterami, poznanie mieszkańców tytułowego Salem i stopniowe budowanie napięcia. Ale za to w drugiej połowie to napięcie sięga zenitu i nie maleje praktycznie do końca książki. Polecam każdemu, kto jeszcze nie czytał (bo to jednak dość popularnych tytuł, większość pewnie go zna).

 

Soccer Manager 2018

Muszę być z Wami szczery i powiedzieć, ze sporą część lutego spędziłem grając na komputerze. Coś, co ostatnio bardzo rzadko mi się zdarza, teraz daje mi niesamowitą przyjemność. Tak, gram dalej, jak się domyślacie :)
Co do samej gry, to byłem bardzo pozytywnie zaskoczony. Od jakiegoś czasu przymierzałem się do wypróbowania jakiegoś managera piłkarskiego, ale wiedząc, że często mój zapał do gier znika tak samo nagle, jak się pojawia, nie chciałem wydawać pieniędzy na klasycznego już Football Managera. I z pomocą przyszedł mi Steam i darmowy tytuł Soccer Manager 2018. Licencjonowane ligi, zespoły, piłkarze i stadiony. Puchary, Liga Mistrzów i Liga Europy. Treningi, transfery, finanse. I to wszystko w darmowej grze. Byłem naprawdę bardzo pozytywnie zaskoczony i wsiąkłem na dłużej. Także jeśli ktoś byłby zainteresowany tematem, to polecam. 

 

Jak widać, luty nie był jakoś super produktywny. Ale uważam, że każdy potrzebuje takiego czasu. Dla jednych to będzie tydzień, dla innych dwa, dla jeszcze innych miesiąc. Ważne, żeby nie spędzić całego tego czasu wolnego pod kocem, tylko coś z niego wynieść.

Cokolwiek.

I grunt, żeby całego życia nie spędzić bezproduktywnie :)

A u mnie to tak nie wygląda, bo jak już wspominałem na początku – marzec zaczął się świetnie. I mam nadzieję, że potem będzie już tylko lepiej. Ale o tym, to za miesiąc ;)