Cała prawda o Przystanku Woodstock

woodstock o zachodzie słońca

Jedni mówią, że to najgorsze miejsce na świecie, inni że najlepsze. Wypowiadają się o nim wszyscy, niezależnie od tego czy kiedykolwiek tam byli czy nie. Ja starałem się unikać tematu, bo nie byłem, nie widziałem. Teraz się to zmieniło, pojechałem, uczestniczyłem i teraz chciałbym Wam powiedzieć jak naprawdę wygląda ten cały Przystanek Woodstock.

 

Wszędzie błoto

 

woodstock kąpiel w błocie

Większość ludzi słysząc o Przystanku Woodstock oczami wyobraźni widzi tłumy brudnych ludzi taplających się w błocie. Prawda zaś jest taka, że kąpieli błotnych zaznać możesz w wyznaczonym do tego miejscu gdzie jest specjalny „grzybek” lejący wodę i dbający o to, żebyś miał uciechę. Nie chcesz się kąpać w błocie? Przecież nie musisz, nie ma nakazu. A jak to wygląda po deszczu? Cóż, jak spadnie, to trochę błota na drodze znajdziesz. Ale to chyba normalne, skoro po mokrej ziemi przechodzi kilkanaście tysięcy ludzi.
Pssst! Słyszałem, że po deszczu to nawet na Open’erze jest błoto :o

 

Nie ma co jeść, jest tylko alkohol

 

Alkoholu jest dużo, to fakt, ale jest to tylko piwo. Na woodstockowym polu, jak i w całym Kostrzynie, na okres festiwalu jest całkowity zakaz sprzedaży alkoholu wysokoprocentowego. A kilka piw ze znajomymi to się wypija przy weekendowym grillu, więc czemu to komukolwiek przeszkadza na Woodstocku?
Co do jedzenia, to jest go wbrew pozorom baaaardzo dużo. Po pierwsze jest specjalnie wybudowany Lidl, w którym możesz kupić wszystko co Ci potrzebne, począwszy od warzyw, kończąc zaś na ciepłym pieczywie. Jest specjalna strefa gastronomiczna gdzie, jeśli chcesz, możesz zjeść schabowego i rosół. No i słynne wśród woodstockowiczów jedzenie w wiosce Kryszny. Rany, nigdy nie przypuszczałem, że wegańskie jedzenie może być tak smaczne i sycące.

 

Wszędzie rockowa i punkowa muzyka

 

Rocka jest najwięcej. Ale to wynika z natury festiwalu, tak samo na Hip Hop Kempie dominuje rap. Ale i tak uważam, że Woodstock jest miejscem, gdzie każdy znajdzie coś dla siebie. Nie lubisz rocka? Spoko, na Dużej Scenie grają domowe melodie, na Małej Lemon i Mesajah. To też nie do końca dla Ciebie? Zapraszam więc na scenę ASP gdzie jest koncert Pawbeats Orchestra. Przyjechał wraz z gośćmi, a wśród nich Dwa Sławy, VNM czy Te-Tris. Serio, nie musisz słuchać rocka żeby dobrze się tu bawić.

 

Nikt się nie myje

 

Nie chcesz się myć, to nie musisz. Ja tam jednak o higienę dbam, pod prysznic więc chodziłem. Darmowych pryszniców, natrysków i kranów jest mnóstwo, starcza dla każdego. Co prawda jest tam zimna woda, ale chyba przy upalnym słońcu to nawet lepiej, nie? A jeśli potrzebujesz więcej komfortu i intymności to zapraszam do płatnej strefy sanitarnej. Nie dość, że masz kabinę prysznicową z ciepłą wodą i lusterkiem, to jeszcze WC ze stale uzupełnianym zapasem papieru toaletowego. I możesz tam siedzieć ile chcesz! Być może dlatego w kolejce czeka się przynajmniej godzinę…

 

Przyjeżdżają tu wyłącznie punki

 

A zdziwiłbyś się! Przez te kilka dni widziałem w Kostrzynie nad Odrą przedstawicieli chyba każdej subkultury. A nawet ludzi, którzy do żadnej nie należą. Woodstock jest imprezą tak zróżnicowaną, że przyjeżdżają na nią punki, goci, rastamani, hipsterzy, typowe Sebki, studenci prawa, informatycy, rodziny z dziećmi, a nawet i mole książkowe. I naprawdę, każdy ma tutaj co robić.

 

Jest niebezpiecznie i ciągle kradną

 

Przez kilka dni, które spędziłem na Woodstocku nigdy nie poczułem się zagrożony. Wręcz przeciwnie, dawno nie spotkałem się z taką uprzejmością i wzajemną pomocą. Z każdym możesz porozmawiać, każdy się uśmiecha, jak ktoś kogoś szturchnie czy popchnie, to zaraz przeprasza. A jak ktoś Cię zapyta czy masz jakiś problem, to nie dlatego, że chce i dać w zęby, tylko naprawdę się o Ciebie troszczy.
A jeśli boisz się kradzieży, to kup sobie nerkę lub plecak i miej cenne rzeczy zawsze przy sobie. Ale wiesz co? Ja swoje trzymałem ciągle w namiocie i wyobraź sobie, że wróciłem mając telefon, portfel i klucze od domu.

 

Jest dużo ludzi i bardzo głośno

woodstock dużo ludzi

Cóż, przez Woodstock przewija się kilkaset tysięcy osób, a to całkiem spora liczba. Ale teren festiwalu jest tak duży, że ze ściskiem spotkasz się raczej tylko pod scenami.
Jest głośno, racja, ale w końcu to festiwal muzyczny, nie? Więc jeśli chcesz tu w ciszy i spokoju posiedzieć i poczytać książkę, a potem się wyspać, to może faktycznie zostań w domu?

 

Podsumowując, jechałem na Woodstock pełen obaw i pytań. A co jeśli to co mówią ludzie jest prawdą? A co jeśli mi się nie spodoba? A co jeśli będę żałował? I okazało się, że jest to cudowne miejsce, cudowni ludzie, cudowne koncerty. Spotkałem kilka naprawdę ciekawych osób, poznałem kilka bardzo ciekawych zespołów i odkryłem, że mogę spać średnio 4 godziny na dobę i być wypoczętym. A, no i wykreśliłem kolejną pozycję z mojej Listy Marzeń.
Jeśli tylko kalendarz mi na to pozwoli, to z pewnością wrócę na Przystanek Woodstock za rok.