6 powodów, dla których warto odwiedzić Azory

Azory - Lagoa do Fogo

Azory to piękne miejsce, jedno z najładniejszych, które dotąd widziałem. Znajdzie tu coś dla siebie każdy – miłośnicy natury, aktywnego wypoczynku, obiektów sakralnych, małych miasteczek, nawet i urban exploringu. Chyba jedyna grupa ludzi, którzy mogliby się Azorami zawieść to ci, uwielbiający ogromne metropolie – tych tutaj po prostu nie ma. Ale jest dużo innych cudownych rzeczy i miejsc, poniżej więc 6 (a w zasadzie 7) powodów, dla których warto odwiedzić Azory.

 

1. Natura

Azory są (podobno) najbardziej zielonym miejsce w całej Europie. Po przejechaniu São Miguel chyba jestem w stanie się z tym zgodzić. Wszędzie zieleń drzew, krzewów i traw, większość miejsc nie jest zadeptana przez człowieka, co najwyżej przez krowy :)

Do tego wszystkiego trzeba jeszcze dodać wybrzeża, laguny, kwitnące ciągle kwiaty i krajobrazy, które zapierają dech w piersiach. Tak, jak mówiłem w filmie, który możecie zobaczyć tutaj – na Azorach głównie się patrzy i podziwia :)

Azory - sete cidades

 

2. Ananasy

Azory są jedynym miejscem w Europie, gdzie uprawiane są ananasy. Co więcej, przez specjalny sposób hodowli owoce z archipelagu różnią się od tych powszechnie znanych – tutejsze są dużo bardziej słodkie i soczyste, a ponadto nie trzeba z nich wykrajać środka. Wszystko dlatego, że w trakcie uprawy wyciągane są z góry liście, przez co słońce dochodzi do środka owocu i ten jest miękki i jadalny.

Ananasy są jednym z symboli Azorów. Wizerunek tego owocu znajdziecie na magnesach, koszulkach, pocztówkach i innych pamiątkach (swoją drogą polecam Wam sklep z pamiątkami w galerii handlowej niedaleko informacji turystycznej – jest prowadzony przez dwóch chłopaków, którzy sami projektują i produkują gadżety z Azorów, więc po pierwsze macie bardzo dobrą jakość, a po drugie niepowtarzalny produkt :) ). Na São Miguel, w okolicach Ponta Delgada, są dwie plantacje ananasów, które można zwiedzać, ale o tym więcej w filmie i w przewodniku, który niebawem pojawi się na blogu :)

Azory - ananasy

 

3. Herbata

Nie tyko ananasy sprawiają, że Azory są “jedyne”. Przyczynia się do tego także herbata, której upraw nie uświadczymy nigdzie indziej w Europie. Uprawy tej rośliny pojawiły się na Azorach w tym samym czasie, co ananasy, a mianowicie po tym, jak nieznana zaraza zniszczyła na wyspach większość drzew pomarańczowych. Wtedy też trzeba było wymyślić coś, co by sprawiło, że Azory będą dla Portugalii opłacalne. Padło wtedy, m. in., na herbatę, która przywieziona została do kraju z Chin. Obecnie uprawy nie są już na wyspie tak duże, jak dawniej, ale nie zmienia to faktu, że warto zobaczyć w jaki sposób tworzy się ten uwielbiany przez wielu napój (ja tam wciąż wolę kawę :D ).

 

4. Gorące źródła i cozido à portuguesa

Azory są pod pewnymi względami bardzo podobne do Islandii. Po pierwsze, z uwagi na krajobrazy (obie wyspy są wyspami wulkanicznymi), po drugie, z uwagi na pogodę (fakt, na Azorach jest generalnie dużo cieplej, ale również lubi popadać, tak znienacka :) ). Po trzecie natomiast, Azory i Islandię łączą gorące źródła i naturalne baseny termalne. Najwięcej jest ich w okolicach miejscowości Furnas (tam też znajduje się np. Poça da Dona Beija, gdzie za 6€ możemy kąpać się w wodzie mającej około 40°C – trzeba tylko mieć na uwadze, że baseny są niewielkie, a ludzi dużo :c ).

Co ciekawsze (przynajmniej dla mnie), na Azorach możemy skosztować obiadu ugotowanego w wulkanie. No, może nie do końca w wulkanie, ale przynajmniej chwytliwie to brzmi :) Tuż obok miejscowości Furnas, w pobliżu Lagoa das Furnas, znajduje się bardzo aktywne termicznie miejsce gdzie gotuje się Cozido à portuguesa. Polega to na tym, że do specjalnie stworzonej dziury w ziemi wkłada się ogromny gar z daniem (w którego skład wchodzą różne rodzaje mięs – od wieprzowiny, poprzez kurczaka, skończywszy nawet na tutejszej kaszance – oraz warzywa). Każda restauracja z Furnas ma swoje miejsce do gotowania, a na skosztowanie potrawy trzeba wcześniej robić rezerwację, bo popularność jest duża, a ilość jedzenia ograniczona :)

Cały proces będzie można (lub już można, zależy kiedy to czytasz :D ) zobaczyć w filmie na YouTube – zachęcam więc do subskrybcji kanału :)

Azory - gorące źródło

 

5. Plaże, wybrzeża

Na Azorach możemy znaleźć jedne z najpiękniejszych wybrzeży w całej Europie. A wszystko dlatego, że po pierwsze są zielone (ale o tym już pisałem), a po drugie potrafią opadać nagle kilkadziesiąt metrów w dół (bardzo często w pionie), co sprawia że każde wybrzeże staje się automatycznie przepięknym punktem widokowym.

A do tego wszystkiego dochodzą także plaże, niektóre żółte, niektóre czarne. Faktem jest, że nie ma ich na Azorach (a przynajmniej na São Miguel) zbyt dużo, ale te które są, zdecydowanie zachwycają swoim pięknem. Cudowne jest też to, że nawet w szczycie sezonu plaże tutaj nie są zbyt tłoczne. Azory wciąż pozostają na zapleczu turystycznej Europy, płynnie więc przechodzimy do szóstego powodu, którym jest…

 

6. Brak ścisku

Otóż właśnie. Azory nie są powszechnym celem turystycznym, co sprawia że wciąż pozostają przez człowieka niezadeptane. Nawet w najbardziej turystycznych miejscach wyspy São Miguel nie miałem problemu ze zrobieniem zdjęcia czy filmu tak, aby nikt niepowołany nie wchodził mi w kadr. Tak naprawdę jedynym miejscem, gdzie odczułem obecność turystów była Ponta Delgada, czyli stolica. Ale to zapewne dlatego, że wielu traktuje to miasto jako bazę wypadową na wyjazdy w głąb wyspy.

Niewielka ilość turystów może się też wiązać z pewnego rodzaju trudnością z dotarciem na wyspy. Otóż z Europy trudno jest dostać się na Azory inaczej, niż z przesiadką w Lizbonie lub Porto. Dla nas to nie był problem, wszak i tak jesteśmy w Portugalii. Ale dla kogoś, kto musiałby dolatywać do tego kraju i dopiero tam przesiadać się w samolot na Azory, mogłoby się to już okazać kłopotliwe.

To wszystko nie zmienia oczywiście faktu, że polecam Azory wszystkim. To zdecydowanie jedno z piękniejszych miejsc, jakie dotąd widziałem :)

 

Powód dodatkowy: Hotel

Nie byłbym sobą, gdybym jako powód przylotu na Azory nie podał opuszczonego hotelu w okolicach Sete Cidades. 5-gwiazdkowy hotel stoi opuszczony od 1989 roku i stanowi teraz oryginalną atrakcję turystyczną. Teoretycznie wchodzić do środka nie wolno, dookoła są tabliczki o tym informujące (żeby było śmieszniej – wszystkie parkingi dookoła mają oznaczenie, że auto może stać max 10 minut :D ). Ale i tak kto chce, ten wchodzi i wydaje mi się, że jest na to ciche i nieoficjalne przyzwolenie (ponadto nasze auto stało na parkingu ponad pół godziny i nikt go nie odholował ;) ).

Niemniej jednak nie wiem, jak długo hotel będzie jeszcze dostępny do “zwiedzania”, bo gdzieś widziałem informacje, że interesuje się nim jakiś zagraniczny inwestor, który chce go odbudować. Ale to oczywiście nie są jakieś potwierdzone informacje.

Azory - opuszczony hotel

 

To tyle, mam nadzieję, że chociaż troszkę zachęciłem Was do przylotu na Azory. A jeśli to mało, to zapraszam na YouTube, gdzie jest też trochę materiałów o tych wyspach (a w zasadzie to São Miguel, ale nie ma sensu za każdym razem precyzować). Na Instagramie też są zdjęcia i wyróżnione stories z widoczkami, także zachęcam do obserwowania.

I wszystkiego dobrego oczywiście!