Lewady, czyli wodne szlaki na Maderze

Madera - Levada dos Balcões

Jeśli będziecie kiedykolwiek podróżować po Maderze, bez wątpienia, prędzej czy później, traficie na lewady. Tych jest na Maderze mnóstwo, cechują się różnym poziomem trudności i jednakowym pięknem – bo nieważne, którą się wybierze, i tak widoki będą wspaniałe.

Ale zaraz… Co to są te lewady?

Już śpieszę z odpowiedzą! a na dodatek kilka później polecę :)

 

Lewady, czyli wodne szlaki

Lewady to kanały irygacyjne, które transportują wodę z gór na niższe tereny, między innymi te nadmorskie. Od ich funkcji w zasadzie powstała nazwa, bo levar w języku portugalski oznacza ‘zabierać, przenosić’. 

Skąd w ogóle pomysł, żeby transportować wodę po całej wyspie?

Na początku byli rolnicy. A w zasadzie to, co oni zauważyli. Dostrzegli bowiem, że na w miarę płaskich terenach, które znajdowały się głównie nad oceanem, plony są bardzo znikome. Wszystko z powodu niedostatku wody. Postanowili więc znaleźć rozwiązanie tego problemu i szybko zauważyli, że im wyżej w górach, tym wody jest więcej. Po pierwsze miały tam źródła różne rzeki i strumienie, a po drugie w wyższych partiach Madery częściej padał deszcz (tak jest zresztą do dzisiaj). Niby rozwiązanie znalezione, ale nie dało się nic uprawiać na stromych i nierównych terenach. Postanowili więc, że skoro oni nie mogą przenieść się w mokre tereny, to przetransportują wodę na swoje uprawy.

I tak narodziły się lewady.

Lewady na Maderze

Początkowo rolnicy sami kopali kanały, które doprowadzały wodę do ich upraw, później zadbały o to władze Madery. W XIX wieku rozpoczęła się budowa całej sieci melioracyjnej, która do dziś rozprowadza wodę po całej wyspie.

Wzdłuż kanałów powstały także szlaki, którymi rolnicy i inni mieszkańcy przemieszczali się pomiędzy różnymi miejscami na wyspie. Dużo łatwiej było przecież iść wzdłuż kanału irygacyjnego niż przedzierać się przez góry, lasy i doliny ;) Z biegiem lat lewady stały się wielofunkcyjne – dostarczały wodę do upraw, potem stały się także szlakami komunikacyjnymi i handlowymi, a na koniec atrakcją turystyczną. Dzisiaj, bowiem, lewady przyciągają miłośników pieszych wędrówek, a co niektórzy przylatują na Maderę wyłącznie po to, żeby wzdłuż kanałów chodzić.

Lewady mają różne poziomy trudności, różne długości i oferują różne atrakcje. Niezależnie jednak, na jaki szlak się idzie trzeba pamiętać o dobrych butach oraz o tym, że w wyższych partiach gór i w głębi lasu może być zimno i wilgotno.

Jeden z wodospadów na trasie lewady

 

Które lewady wybrać?

Jak już wcześniej wspomniałem, lewady mają różne poziomy trudności. Zależne to jest po pierwsze od długości, po drugie od przewyższeń na szlaku, a po trzecie od tego, co w trakcie drogi może nas spotkać. 

My takie klasyczne lewady przeszliśmy tylko dwie (a w zasadzie trzy, ale o tym za chwilę), więc to o nich się wypowiem. ALE! Jeśli ktoś potrzebuje większej ilości informacji, serdecznie polecam stronę Walk Me, do której link podaję >tutaj<. Strona jest w całości po angielsku, ale dostarcza wyczerpujących informacji o praktycznie każdym szlaku pieszym na Maderze. Każdy z nich jest opatrzony ikoną oznaczającą jego poziom trudności, a dodatkowo długością, potencjalnym czasem przejścia, informacjami opisowymi, mapą i wykresem wysokości.

No to teraz dwa słowa o tych, które my przeszliśmy.

Levada dos Balcões

To podobno najprostsza i, tym samym, najpopularniejsza lewada na Maderze. Czas przejścia to jakieś 40 minut, a szlak kończy się na punkcie widokowym, z którego przy dobrej widoczności widać Pico Ruivo, czyli najwyższy szczyt Madery. My, niestety, nie mieliśmy wtedy takiej możliwości, bo było trochę mgliście, ale… nie wszystko stracone :)

Sam szlak jest bardzo łatwy – idzie się w zasadzie po płaskim terenie, bo na całym szlaku przewyższenie wynosi aż… 10 metrów :) Jest to świetna trasa dla tych, dla których będzie to pierwsze spotkanie z lewadami. A przy odrobinie szczęścia można też dojrzeć kilka kolorowych ptaków, których na Maderze jest mnóstwo.

Wybierając się na ten szlak (zresztą na ten poniższy też) warto jednak pamiętać o jego popularności – na trasie jest dużo ludzi, a na końcu trzeba wręcz poczekać, żeby zrobić zdjęcie.

Madera - Levada dos Balcões Niektóre lewady bywają tłoczne Widok z punktu widokowego na lewadzie dos Balcões

 

Levada das 25 fontes

To w zasadzie dwie lewady, które zwykle “zalicza” się przy jednej wycieczce – Levada das 25 fontes i Levada do Risco.

Wszystko tutaj obraca się wokół wodospadów. 25 fontes kończy się przy kilku średniej wielkości wodospadach, które są tuż obok siebie. Ponadto po drodze mija się kilkanaście innych wypływających z górskich źródeł, zapewne stąd właśnie sama nazwa szlaku (fonte to z portugalskiego ‘źródło’). Druga z lewad jest bardzo krótka ( nie pamętam teraz ile ma dokładnie, ale przejście jej w obie strony zajęło mi jakieś 30 minut) o kończy się 100-metrowym wodospadem. Warto.

Widok z lewady do Risco

Trasa 25 źródeł ma około 9 kilometrów w obie strony, jak dołożymy do tego jeszcze lewadę Risco, to łącznie będzie jakieś 10,5 km. Poziom trudności nie jest wygórowany, jednak miejscami bywa troszkę stromo, a czasem też wąsko i trudno jest się minąć z osobami idącymi z naprzeciwka. 

Sama trasa jest naprawdę ciekawa i na tyle długa, że nie odczuwa się tak bardzo ilości ludzi. Krajobraz jest dosyć zróżnicowany, a spora część trasy prowadzi przez stary las wawrzynowy, który został wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. 

A, jeszcze jedno. Po drodze nie ma żadnych schronisk, więc warto wziąć ze sobą zapas wody i jedzenia. Teoretycznie wodę można uzupełniać w mijanych źródełkach (nie wiem czy to dobry pomysł, ja nie próbowałem), ale na jedzenie już raczej polować nie ma sensu :)

Wodospad na końcu lewady 25 fontesJeden z wodospadów na trasie lewady dos 25 fontes Miejscami szlak wydaje się być, jak z bajki Wodospad na końcu lewady do Risco

 

Na Maderze jest też kilka innych szlaków, które nie prowadzą po lewadach, ale o tym już będzie w innym wpisie. 

Co by nie mówić – będąc na Maderze trzeba przynajmniej ze dwa razy przejść się lewadami. Tego się nie da uniknąć, tak jak nie da się nie zobaczyć wieży Eiffla w Paryżu czy Koloseum w Rzymie ;)

 

Wszystkiego dobrego!

Inline
Inline