Tomar – skarb templariuszy, odkrycia geograficzne i Umberto Eco

Tomar, krużganek

Kiedy jechałem do Tomar pomyślałem sobie, że w zasadzie to nie będę dużej uwagi miejscu przykładał – ot, stary klasztor, co to wpisany jest na listę UNESCO, więc warto zobaczyć. Rany, jaki ja byłem głupi. Bo nie dość, że klasztor (zresztą nie tylko, bo jeszcze zamek i kościół) jest przeogromny i przecudowny, to jeszcze wiąże się z nim tyle ciekawych historii, że aż trudno mi było zawrzeć je wszystkie w tytule tego wpisu.

Do Tomar pojadę jeszcze raz. Przynajmniej raz. Bo teraz już wiem, że to miejsce trudno mi będzie pokazać Wam we wpisie i na zdjęciach. Stąd mam już pewność, że zrobię tam film, który pojawi się na YouTube jakoś w połowie kwietnia. Zatem nie żeby coś, ale już teraz zachęcam do zasubskrybowania kanału, co by materiału nie przegapić – klik.

Dobra, koniec tej reklamy, przyjrzyjmy się klasztorowi.

 

Początki klasztoru

 

Tomar, wejście

Templariusze to ci ludzie, którzy pomimo ślubowania ubóstwa dorobili się na krucjatach tak dużego majątku, że król Francji najpierw się u nich zapożyczył, a potem oskarżył o herezję i kazał rozwiązać zakon. Sporą część templariuszy paląc przy okazji na stosie. Za przykładem Francuzów poszli wszyscy królowie, poza jednym – królem Portugalii. Ale o tym za chwilę.

W Portugalii templariusze ślubowali wierność królowi, byli więc z nim w bardzo dobrych stosunkach. I tak oto, Wielki Mistrz Zakonu Templariuszy Gualdim Pais otrzymał w 1159 roku ziemię w Tomar od króla Alfonsa I Zdobywcy. Taki prezent za zasługi zakonu podczas rekonkwisty. I tenże Wielki Mistrz rozpoczął w Tomar budowę klasztoru, który po kilku latach stał się dla templariuszy główną siedzibą i bazą wypadową na krucjaty przeciwko Maurom w Portugalii i Hiszpanii. Z tego też początkowego okresu pochodzi romański kościół (Charola) o dosyć nietypowym układzie – zbudowany jest na bazie szesnastoboku, a pośrodku budowli znajduje się ośmiokątny ołtarz. Podobno to wszystko po to, aby templariusze… nie musieli zsiadać z koni podczas mszy świętej. Kościół znajduje się w centralnej części klasztoru i zarówno wówczas, jak i później wszystkie zabudowania powstawały wokół niego.

Tomar, Charola

Krucjaty trwały, templariusze zdobywali coraz większe majątki i przestało się to podobać europejskim władcom. I, jak już pisałem, zakon został rozwiązany przez papieża Klemensa V, na co w dużej mierze wpływ miał francuski król Filip IV Piękny. Templariusze przestali istnieć, a ich majątki zostały skonfiskowane w prawie całej Europie. Prawie. Bo w Portugalii król Dionizy I stwierdził, że ci templariusze to w sumie byli w porządku i, co prawda zakon im rozwiązał (no bo papieżowi się sprzeciwiać nie chciał), ale zaraz potem powołał Zakon Rycerzy Chrystusa, który zupełnie niczym się nie różnił od tego poprzedniego. Templariusze zachowali więc życie, majątki i status społeczny, a w późniejszych latach odwdzięczyli się za to Portugalczykom.

Tomar, azulejos Tomar, mury zamku

 

Czas odkryć geograficznych

 

Co prawda w żadnych dokumentach nie jest to zapisane, ale bardzo prawdopodobne jest, że w Tomar znajdował się (a niektórzy sądzą nawet, że dalej się znajduje) największy skarb templariuszy. Miałby tam zostać przeniesiony po rozwiązaniu zakonu, jako do jego ostatniej ostoi.

Na okres XV i XVI wieku przypadają Wielkie Odkrycia Geograficzne, w których jak wiadomo, Portugalczycy odegrali jedną z głównych ról. Okazuje się jednak, że niewiele by z tych odkryć wyszło, gdyby nie templariusze, zwani wówczas Rycerzami Chrystusa. Portugalska flota wypływała pod patronatem Zakonu (charakterystyczny czerwony krzyż Zakonu widniał na żaglach zaraz obok portugalskiej flagi), którego Wielkim Mistrzem był wówczas Henryk Żeglarz. Wtedy też klasztor w Tomar coraz bardziej się rozbudowywał, a majątek zakonników był też coraz większy.

Kolejna rozbudowa klasztoru miała miejsce gdy godność Wielkiego Mistrza otrzymał w 1492 r. późniejszy król Portugalii Manuel I. Wówczas powstawały kolejne elementy klasztoru, między innymi ten, który teraz jest częstym gościem na pocztówkach i innych materiałach z Portugalii – okno manuelińskie. W jego zdobieniach królowały elementy o tematyce morskiej, takie jak kotwice czy wodorosty, a szerzej na temat stylu manuelińskiego pisałem przy okazji Guardy i tam też teraz odsyłam :)

Tomar, okno manuelińskie

Kolejne rozbudowy budynku zakonu w Tomar miały miejsce za panowania syna Manuela, Jana III Pobożnego. Wtedy też zakon został niestety (niestety dla członków) zdemilitaryzowany, przestał zatem poszerzać swój majątek. Zakon Rycerzy Chrystusa funkcjonował do połowy XIX wieku, po czym został rozwiązany, a budynek co chwilę zmieniał właściciela. Ostatecznie jest portugalskim dobrem narodowym, które w 1983 zostało wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

 

A skąd w tytule Umberto Eco?

 

Otóż klasztor w Tomar stał się dla pisarza bezpośrednią inspiracją do napisania swojej debiutanckiej powieści Imię Róży. Podobno przechadzając się po dawnych włościach zakonników Umberto Eco tworzył kolejne rozdziały książki. Co prawda akcja powieści rozgrywa się w jakimś anonimowym włoskim opactwie benedyktynów, ale faktycznie można w treści znaleźć elementy wskazujące, że to właśnie klasztor w Tomar.

Tomar, krużganek

 

Wiecie co? Ogromnie żałuję, że nie byłem świadom tych wszystkich rzeczy przed pojechaniem do Tomar. Teraz zupełnie inaczej patrzę na klasztor i jestem przekonany, że zupełnie inaczej będzie mi się go zwiedzało. Już teraz zapraszam na YouTube, gdzie w kwietni pojawi się film z Tomar, a w międzyczasie zachęcam Was do odwiedzenia tego miejsca. Bo klasztor, w przeciwieństwie do Portugal dos Pequenitos, zdecydowanie mogę polecić.

Wszystkiego dobrego!