Skąd się wzięła hiszpańska sjesta (i portugalska godzina obiadowa)?

sjesta

Podczas ostatniego pobytu w Hiszpanii przypomniało mi się coś, co od dawna kojarzy nam się z tym krajem – sjesta. Co prawda będąc w Madrycie nie zauważyłem aby w jakimkolwiek momencie zrobiło się na ulicach choć odrobinę lżej, ale to pewnie dlatego, że stolicy więcej jest turystów niż lokalsów. Pamiętam jednak, że jak byłem na Majorce, to faktycznie w okolicach godziny 13 ulice pustoszały a sklepy były zamykane.

Podobnie zresztą jest w Portugalii, gdzie sporo sklepów (tych, które nie są nastawione wyłącznie na turystów) zamyka się w godzinach 13-15. W wielu biurach, urzędach czy szkołach również przewidziana jest dłuższa przerwa na obiad.

Ale skąd to się tak naprawdę wzięło?

 

Średniowieczna sjesta

 

Cytując za Wikipedią sjesta to:

 

krótka drzemka we wczesnych godzinach popołudniowych, często po obiedzie.

 

I w takim potocznym sensie, to jest to nawet okej. Ale jeżeli powiecie Hiszpanowi, że sjesta to tylko drzemka, to prawdopodobnie nie będzie już Waszym przyjacielem.

Do rzeczy. Różne źródła, które przeglądałem przygotowując się do wpisu podają dosyć podobne informacje i finalnie dotarłem do dwóch potencjalnych źródeł sjesty.

Pierwsze pochodzi ze statutu zakonu Benedyktynów z XI wieku, w którym zapisane było, że szósta godzina liczona od świtu (z łac. sexta hora) jest czasem na odpoczynek. W praktyce wyglądało to tak, że pomiędzy godziną 12:00 a 15:00 duchowni odrywali się od swoich zajęć aby przygotować posiłek, zjeść go, a następnie po nim odpocząć. Podobno z czasem ten przepis rozprzestrzenił się na inne zakony, następnie zaś dotarł do życia świeckiego. I tak powstała sjesta.

Drugie źródło, z pozoru inne, może wynikać z pierwszego. W czasach średniowiecznych, gdy ludzie na Półwyspie Iberyjskim w dużej mierze parali się różnej maści uprawami, rolnik musiał pracować praktycznie cały dzień. Wychodził więc w pole zaraz po wschodzie słońca, nie był jednak w stanie pracować bez przerwy przez kilkanaście godzin. Gdy nadchodziła więc szósta godzina od świtu (tak, tak, to ta sama sexta hora, co przy zakonnikach) schodził taki rolnik z pola i szedł do domu. A tam z całą rodziną przyrządzał obiad, zjadał go, a potem musiał chwilę odpocząć. Wszystko dlatego, że jadali tacy ludzie rzadko, ale obficie. Odpoczynek najczęściej objawiał się jako drzemka, którą to teraz wszyscy ze sjestą kojarzą. Tako rzecze drugie źródło, a które ma rację w 100% to nawet najstarsi Górale nie wiedzą.

 

Skąd więc sjesta w miastach?

 

Ano właśnie – skoro sjesta wywodzi się od zakonników lub rolników (albo po części od jednych i drugich), to skąd wzięła się w miastach? Otóż najprawdopodobniej z potrzeby. W mniej więcej połowie XX w. Hiszpanie i Portugalczycy nie byli w najlepszej sytuacji gospodarczej. Wobec tego, aby jakoś wiązać koniec z końcem, musieli bardzo często pracować w dwóch miejscach. I tak, rano szli do jednej pracy, skończywszy ją zmierzali do domu przygotować i zjeść obiad, po czym szli do drugiej pracy. Kryzys gospodarczy się skończył, ale sjesta pozostała.

 

sjesta - pusta ulica w Portugalii

 

Sjesta dzisiaj

 

Dziś sjesta już nie bierze się z tego, że Hiszpanie czy Portugalczycy całymi dniami pracują w polu. Obecnie może to być forma ucieczki przed największymi upałami, nawyk oraz tradycja. Sjesta dla mieszkańców tego regionu (ale nie tylko tego, bo z taką formą odpoczynku możemy spotkać się także w Chile, w Argentynie czy nawet w Nigerii) jest formą wspólnego spędzania czasu, spożywania posiłków i zacieśniania więzi rodzinnych. 

Można więc łatwo zauważyć, że sjesta nie jest prawnie i ustawowo narzucona, ale jest elementem lokalnej kultury, który zakorzenił się na przestrzeni wieków.

Ma to jednak swoje niezaprzeczalne wady, o czym zresztą ja przekonałem się będąc na praktykach w Guardzie w Portugalii. Mieszkańcy Półwyspu Iberyjskiego z powodu takiego systemu pracy kończą ją bardzo późno. No bo, załóżmy, jeśli przychodzi taki człowiek na 8 do pracy, to po 5 godzinach, o 13 ma przerwę. I faktycznie, wraca do domu (lub, co bardzo popularne w Portugalii, idzie do pobliskiej restauracji) i zjada obiad. Pracę jednak trzeba skończyć, wraca więc o 16 i pracuje do 19 lub 20. Taki tryb życia powoduje, że po pierwsze w Hiszpanii i Portugalii jada się bardzo późno kolację (co samo w sobie nawet nie jest wadą) i ma się stosunkowo mało czasu wolnego. No bo kończąc pracę o 20 trzeba jeszcze wrócić do domu, zjeść coś i oddać się domowym obowiązkom. Cały czas trzeba też pamiętać, że następnego dnia na 8 trzeba iść do pracy. To wszystko wpływa na ilość snu Hiszpanów i Portugalczyków i, statystycznie rzecz biorąc (a wiadomo gdzie najczęściej można sobie wsadzić statystyki), mieszkańcy Półwyspu Iberyjskiego śpią średnio ponad 50 minut krócej niż inni mieszkańcy Europy. To zaś wpływa na skuteczność ich pracy i sprawia, że w ciągu dnia potrzebują przerwy. I koło się napędza :)

 

Ze sjesty wynika też jedna rzecz dla turystów – trzeba pamiętać, że między 13 a 16 wiele obiektów, jak muzea, pałace, galerie mogą być zamknięte. I że w restauracjach mogą być w tych godzinach tłumy ;)

Ciekawy jestem, co by było gdyby w Polsce była sjesta. Ale jak tylko przypomnę sobie jak wściekły byłem, gdy miałem 2-3 godzinne okienko w trakcie zajęć na uczelni, to przechodzi mi chęć na wprowadzanie u nas sjesty :D

Wszystkiego dobrego!